Postępowanie Lublin

Kto prowadził postępowanie

Postępowanie prowadziła Prokuratura Apelacyjna w Lublinie pod nadzorem awansowanego w roku 2007 przez Zbigniewa Ziobrę młodego ambitnego Prokuratora Antoniego Markockiego z Prokuratury Rejonowej w Lublinie obecnie pracującego w Prokuraturze Krajowej. Całe postępowanie było prowadzone na zlecenie Zbigniewa Ziobry, który moim zdaniem kierował się wytycznymi, które zostały wskazane przez Komisję Śledczą ds. Afery Orlen zakończonej w 2005 roku o której, w osobnym artykule. Tak zlecone jak i nadzorowane oraz prowadzone przy udziale Funkcjonariuszy CBŚP z Lublina śledztwo doprowadziło do uniknięcia odpowiedzialności karnej osób, które mogły dopuścić się przestępstwa polegającego na zmianie przeznaczenia wyrobu akcyzowego. Jedną z osób był Pan Jan B.współwłaściciel największego prywatnego importera jakim była spółka BGM. O czym w artykule dotyczącym afery BGM . W zamian postawiono kilkudziesięciu osobom podejrzanym, stawiając im zarzut jw. Głównym źródłem zdobycia dowodów było stosowanie wobec wielu zatrzymanych osób tzw. aresztu wydobywczego, w większości areszt trwał ponad rok czasu, w moim przypadku było to od marca 2009 do czerwca 2010 r. Stosowanie aresztu w tym celu nie ukrywali nawet funkcjonariusze CBŚP z Lublina, którzy podczas transportu złożyli mi obietnicę zastosowania długiego aresztu do dwóch lat oraz kolejne postępowania około trzech, czterech, jeżeli nie będę współpracował. Słowa te potwierdziły się, gdy po trzech miesiącach pobytu w areszcie wpłynęło przedłużenie pobytu na sześć miesięcy pomimo, że wcześniej złożyłem zeznania gdzie sugerowałem, kto mógł dopuścić się zmiany przeznaczenia wyrobu akcyzowego o którym mówi Art. 73 i Art. 73 A Kodeks Karny Skarbowy, które jednak nie zostało w żaden sposób zweryfikowane przez nadzorującego postępowanie Prokuratora. Świadczy o tym materiał dowodowy jaki został skierowany do Sądu Okręgowego w Lublinie w szczególności są to protokoły przesłuchań jako świadków osób z zarządu spółek należących do Jana B. jak również samego właściciela tych spółek, gdzie przypomnę w tamtym czasie trwały nadal postępowania sądowe wobec tej osoby w sprawie BGM, gdzie również dotyczyły tych samych zarzutów. Tym sposobem Prokurator Antoni Markocki naruszył prawo wynikające z Kodeksu postępowania Karnego w tym Art. 2 & 1 Pkt. 1 i 2 oraz & 2. oraz Art. 4.

Dalszy przebieg śledztwa

Dalszy przebieg wyglądał w ten sposób, że po sześciu miesiącach pobytu w areszcie, w sytuacji, gdy nie wykonywano żadnych czynności co do mojej osoby postanowiłem złożyć wniosek o przyznanie obrońcy z urzędu, gdyż nie miałem pieniędzy na obrońcę z wyboru, który to wniosek uzasadniłem tym, że chcę zeznawać. Wniosek ten został rozpatrzony pozytywnie, przyznano mi panią Adwokat oraz zabrano mnie z aresztu na przesłuchanie przed którym umożliwiono mi na kilka minut rozmowy z obrońcą, która jedynie stwierdziła, że decyzja jaką podjąłem by zeznawać, jest jedyną słuszną, która pozwoli mi na szybkie opuszczenie aresztu w sytuacji jeżeli moje zeznania zostaną potwierdzone przez prowadzących postępowanie. Twierdząc, że zebrany materiał dowodowy jaki posiada Prokuratura jest bardzo duży i trudno będzie obronić się z zarzutów, fakt jest jednak taki, że do czasu zakończenia śledztwa nikt nie miał wglądu do akt, więc Pani adwokat przekazując mi o tym informację opierała się jedynie na wiedzy pozyskanej od osób prowadzących postępowanie. Przed składaniem zeznań Prokurator zapewniał mnie, że moje zeznania nie będą ujawnione do czasu aż nie złożę wyjaśnień w Sądzie. Dzisiaj wiem, że wszystko to było fikcją już podczas pierwszych zeznań Pani Adwokat musiała wyjść z powodów innych obowiązków służbowych jednak czynność przesłuchania trwała nadal. Na drugi termin przesłuchania nie wstawiła się z powodów jak wcześniej, jednak to nie spowodowało przełożenia czynności. Jako osoba, która po raz pierwszy miała do czynienia z postawionymi zarzutami i postępowaniem kontynuowałem zeznania, które w większości oparte były na informacjach uzyskanych podczas transportu od funkcjonariuszy CBŚP oraz w oparciu o wiedzę wynikająca z wykonywanej pracy, skąd również posiadłem wiedzę co do właściciela spółki importującej paliwo, którym był Jan B. Gdy przed upływem dziewiątego miesiąca aresztu zapytałem się o wysokość kaucji, jaką musiałbym wpłacić, by Prokurator zgodził się na zmianę środka zapobiegawczego z zamkniętego na wolnościowy to usłyszałem, że kwota ta wynosi 1 milion złotych, argumentem tak kosmicznej kwoty w mojej sytuacji, gdy nie było mnie stać na obrońcę a nawet na tzw. „wypiskę” był fakt wynikający z zarzutu, rzekomego narażenia na straty w kwocie około osiemdziesięciu milionów złotych Skarb Państwa. Co dla mnie znaczyło nic innego jak dalszy pobyt w areszcie. Dopiero po roku czasu, gdy przedłużono mi pobyt na kolejne trzy miesiące napisałem wniosek o zmianę środka zapobiegawczego z aresztu na poręczenie majątkowe, na zasadzie wpisu na hipotekę nieruchomości o wartości 120 tysięcy złotych, której właścicielem jest osoba z rodziny, na który to wniosek Prokurator wyraził zgodę, w związku z tym zostały załatwiane wszystkie formalności trwające trzy miesiące i z dniem 01 czerwca 2010 roku mogłem opuścić areszt. Jednak podczas ostatniego okresu mojego przebywania w areszcie miało miejsce coś czego się obawiałem a jednocześnie byłem nieświadomy, tego do czego mogą posunąć się osoby reprezentujące Organy państwa stojące na straży prawa. Pewnego dnia, będąc w celi, usłyszałem pukanie do drzwi i że ktoś mnie woła, gdy podszedłem okazało się że to jeden z współoskarżonych, który właśnie wychodził do domu, po prawie roku aresztu, jako osoba grypsująca nigdy nie był przesłuchiwany, żegnając się powiedział, że jest w posiadaniu protokołu z moich zeznań. To oznaczało, że poczynione ustalenia z Prokuratorem mające na celu zdobycie zeznań. Prokurator uznał, że otrzymując je nawet ich nie zweryfikował, pozostałe ustalenia za nie ważne. A co więcej, próbował przez wykorzystanie Protokołu doprowadzić do zastraszenia mojej osoby co również mogło doprowadzić do narażenia mojego zdrowia oraz życia. Prokurator przekazując ten Protokół miał świadomość, że Ja jak i osoba, której go przekazano przebywamy w tym samym areszcie i jest to osoba grypsująca. Następnie na drugi dzień okazało się, że przenoszą mnie na inną cele a dokładnie trafiłem na celę gdzie był inny grypsujący, który do dnia poprzedniego przebywał z współoskarżonym, któremu przekazano mój protokół, co było niezgodne z zasadami jakie są w zakładach karnych, tzn. nie może na tej samej celi siedzieć osoba nie grypsująca z grypsującą o czym nawet wcześniej poinformował mnie jeden z strażników. Myślę, że było to celowe zagranie z strony Prokuratora lub funkcjonariuszy CBŚP z Lublina a Służba Więzienna zrobiła to wyłącznie na zlecenie. W tamtym czasie nie miałem świadomości, że zastosowanie takiej metody doprowadziło do tzw. „samobójstw”. Czy taki był cel? Czy też chodziło o wyciągnięcie zeznań co do których nie miałem wiedzy? W mojej ocenie cały ten pobyt był naruszeniem prawa wynikającego z Kodeksu Postępowania Karnego Art. 263 w związku z Art. 153 Kodeks Karny Skarbowy. Również Prokurator stawiając zarzuty w tym z Art. 18 kk zrobił to wbrew temu o czym mówi Art. 20 kks. Następnie Prokurator nadzorujący to śledztwo stawiając zarzut z Art. 73 A Kodeks Karny Skarbowy naruszył prawo wynikające z Kodeks Karny Skarbowy Art. 53 & 24 (uchylony z dniem 06 grudnia 2008), który wskazywał odwołanie do obowiązującej ustawy opodatku akcyzowym z dnia 23 stycznia 2004 roku i Rozporządzenia Ministra Finansów z dnia 30 maja 2005 roku.

Akt Oskarżenia został złożony m. in. do Sądu Okręgowego w Lublinie i przyjęty pod Sygn Akt. IV K 242 / 12 który został również opisany.

Zapraszam do kolejnych artykułów: